Nowa umowa zlecenie i wyższe zarobki.
Witam
Jestem matką samotnie wychowującą jedno dziecko.
Od stycznia 2017 roku mam nową umowę zlecenie na kwotę 2080 zł brutto (1514 netto). Związane jest to oczywiście ze stawką minimalną 13 zł brutto na godzinę.
Pobieram świadczenie 500+ i mam decyzję ważną do 30.09.2017 roku. W poprzednim roku miałam zarobki uprawniające do świadczenia. Teraz rozmawiam z koleżanką, która również pobiera świadczenia i dyskutuje na ten temat jak to jest. Ona było w oddziale funduszy i poinformowali ją, że jeśli pracuje u tego samego pracodawcy i nie było żadnych przerw a zwiększyły się jej zarobki nie musi niczego przynosić i przedstawiać, bo nie zmienił się pracodawca i nie było przerwy. Z ciekawości ja też zadzwoniłam do funduszu na informację i nie było to już takie jasne.
Pani urzędniczka poinformowałam, że miałam umowę zlecenie do końca roku 2016. Od 1 stycznia 2017 mam nową umowę zlecenie u tego samego pracodawcy (nie aneks, bo takie pytanie też padło), że mam ciągłość umowy (nie było utraty dochodu) i wyższe zarobki wynikające z nowych stawek. Do tego pobieram alimenty w wysokości 300 zł również z funduszu. Czy mam się z tym zgłosić i przedstawić te dokumenty? Pani urzędniczka wahała się i nie do końca była pewna co mam zrobić, konsultowała się z koleżanką i tak naprawdę nie udzieliła mi wyczerpującej odpowiedzi. Stwierdziła, że najlepiej jak do 10 marca dostarczę im nową umowę i zarobki netto za luty 2017 roku to oni to sprawdzą, ale tak naprawdę nie powiedziała, że mam taki obowiązek. Nie trudno stwierdzić, że po sprawdzeniu zarobków za luty 2017 +alimenty nie będę uprawniona do otrzymania świadczenia. Na pytanie czy zostaną one mi wstrzymane znów otrzymałam niejasną odpowiedź, że najprawdopodobniej tak. Nie chciałem męczyć tej urzędniczki kiedy stracę te świadczenia, czy od razu, czy z końcem ostatniej decyzji czyli 30.09.2017 roku. Jeśli się ewentualnie nie zjawie to co się stanie w sierpniu przy kolejnej weryfikacji? Okaże się bowiem, że od stycznia 2017 roku zarabiam więcej i być może karzą mi zwrócić wszystko za te siedem, czy osiem miesięcy. urzędniczka stwierdziła, że przepisy nie są do końca jasne i wszelkie takie sprawy są załatwiane na korzyść człowieka! w co nie chce mi się do końca wierzyć.
Pojawia się kolejne pytanie. Jeśli w sierpniu czy tam wrześniu 2017 będę składał kolejny wniosek o alimenty i o 500+ to będę się przecież rozliczała za roku 2016 gdzie miałam niższe zarobki i jestem uprawniona. Chyba tak działa przecież system? Już nie wiem sama co będą brali pod uwagę dochód za 2016 czy obecne zarobki od 2017 mają wpływ na to, że świadczeń nie otrzymam. rozumiem analogiczną sytuację, która będzie się działa w sierpniu/wrześniu 2018 roku. Wtedy mając świadomość swoich zarobków+ alimenty 2017 nie będę składała już wniosku o świadczenie, bo przekraczam próg 800 zł. chyba, że te progi na alimenty 725 zł i na 500+ zostaną w przyszłym roku zmienione. tego nie wie nikt.